grudniowy_shinybox

Grudniowy SHINYBOX. Recenzja świątecznego pudełka. Czy było warto?

Jak co miesiąc, bardzo długo wyczekiwałam Shinyboxa. Tego szczególnie, bo grudniowe pudełka zawsze zaskakiwały mnie swoją zawartością. Pachnące Świętami świeczki i kule do kąpieli w tym roku nie znalazły się w pudełku. Zamiast tego otrzymałyśmy kosmetyki, mnóstwo próbek i…  kryształową bransoletkę. O tym, jakie są moje odczucia względem boxa roku, postanowiłam podzielić się w tym wpisie. Jedziemy!

Zacznijmy od produktów, które w pudełku znalazła KAŻDA z nas, a więc zarówno osoby zamawiające ShinyBoxa pierwszy raz, jak i stałe subskrybentki. Jest to 5 kosmetyków, z czego jeden wymienny.

MediqSkin, żel punktowy

MediqSkin_zel

Żel do cery trądzikowej o działaniu złuszczającym i antybakteryjnym. Zdaniem producenta nie obciąża skóry. To dość drogi produkt, z karty dołączonej ShinyBoxa wynika, że cena to 50 zł/30 ml. W drogerii internetowej znalazłam go w dużo niższej cenie, ale przecież mógł być na promocji. 🙂

Z internetowych recenzji wynika, że preparat ma silne działanie i jest wydajny, choć zdarzyły się też negatywne głosy. Jak działa – nie wiem. Czy sprawdzę – zobaczę. Nie mam cery trądzikowej, a w mojej rodzinie brakuje nastolatków, którym mogłabym sprezentować ten żel. Mam mieszane uczucia, bo pierwszy i najdroższy produkt z podstawy pudełka powinien być uniwersalny, pasować każdej z nas.

Delia Cosmetics, mgiełka

delia_cosmetics_mgielka

Tym razem miłe zaskoczenie, lekka mgiełka do twarzy. Uwielbiam takie kosmetyki – ładnie pachną, nawilżają i stanowią idealne podłoże dla kremów, które mają dobrze się wchłonąć. Produkt otrzymałyśmy w buteleczce z atomizerem (duży plus), o pojemności zaledwie 150 ml (spory minus).

Z karty ShinyBoxa wynika, że cena mgiełki tonizującej to 8,50 zł. Ponieważ kosmetyki tego typu nadają się do stosowania bez względu na rodzaj skóry, mgiełka już trafiła na moją łazienkową półkę. Od jutra zaczynam testowanie i jestem ciekawa, czy tani, drogeryjny produkt spisze się zgodnie z zapewnieniami producenta. Nie mówię nie 🙂

Cień Delia, ponownie w ShinyBoxie…

Cień Delia

Podobnie, jak w listopadowym ShinyBoxie i tym razem do podstawy pudełka dodano Cień Delia Cosmetics. Co prawda w grudniu kolor okazał się bardziej trafiony, niż zeszłomiesięczna zieleń.

Brokatowy brąz jest uniwersalny i pewnie część osób z niego skorzysta. Ja nie. Mam swoje palety trwałych cieni, które się nie obsypują i perfekcyjnie trzymają się na powiece przez cały dzień. Za cenę 8,90 zł/szt. nie można spodziewać się cudów. Szkoda, że już drugi raz z rzędu otrzymujemy ten sam kosmetyk, w innym odcieniu. Tu ShinyBox mocno mnie zawiódł, zamierzałam testować, a nie chować – głęboko do szafy z nieużywanymi kosmetykami.

One&Only Cosmetics, czarna maska

One&Only Cosmetics

Pierwsze, co rzuca się w oczy to cena: 45,90 zł! Za… 10 sztuk. Nie jest to zatem prestiżowy produkt, chociaż wiele wskazuje na to, że może być skuteczny. Maska ma za zadanie głęboko ściągać i oczyszczać skórę. Najwygodniej aplikuje się ją pędzelkiem, rozprowadzając gęsty żel po całej twarzy, oczywiście z pominięciem okolic oczu i ust. O tym, czy kosmetyk oczyszcza pory, przekonam się niebawem. Jako fanka produktów z węglem aktywnym nie odpuszczę takiej okazji. Szkoda, że ShinyBox wrzucił do pudełka tylko 1 sztukę. Chętnie przyjęłabym więcej, chociażby zamiast żelu punktowego, który ucieszy chyba tylko nastolatki.

Ampułka Dr. Grandel – WOW!

Dr. Grandel ampułka

A oto produkt wymienny, 1z5. Dobrze trafiłam, bo Ampułka Dr. Grandel to kosmetyk z kwasem hialuronowym, który ma niesamowity wpływ na moją skórę. Cena dość wysoka, 25 zł/szt. Jednak już teraz wiem, że to kosmetyk, za który warto zapłacić. Tym bardziej, że jedna ampułka wystarczy na co najmniej 2, może nawet 3 zastosowania. Zawsze jestem na tak, kiedy Shinybox daje mi możliwość testowania produktów nawilżających, o prostym składzie, któremu nie można niczego zarzucić. Kwas hialuronowy, olejek jojoba, skwalan – nic więcej. Z przyjemnością sprawdzę, jak działa ta ampułka.

Dziewczyny, które nie znalazły w swoim grudniowym pudełku ampułki ujędrniająco-nawilżającej, miały możliwość przetestowania czterech innych kosmetyków:

  • Szamponu Kerasys (regeneracja suchych włosów) 14 zł/200ml
  • Emulsji Joko Make Up (rozświetlacz, który JUŻ KIEDYŚ pojawił się w boxie) 9,99zł/szt.
  • Pasty do zębów BlanX (wybielanie i ochrona) 15,99 zł/szt.
  • Maseczki Dermaglin (oczyszczenie twarzy) 6,99 zł/szt.

Osobiście uważam, że w pudełkach nie powinny występować produkty wymienne. Różnica cen, jak i różnorodność sprawiają, że radość z otwierania i poznawania ShinyBoxa znika – czytając kartę produktów wiele z nas odkryło, że mogło lepiej trafić. Zwłaszcza te z nas, które otrzymały maseczkę zamiast szamponu czy ampułki.

STREFA PREMIUM

Wkraczamy na rewir, dostępny dla tych z nas, które zamawiają ShinyBoxy co najmniej od 2 miesięcy. Na te szczęściary czekają dwa dodatkowe kosmetyki, co daje już 7 produktów za cenę 50 zł.

Vis Plantis, mleczko oczyszczające 

Vis Plantis Mleczko

Marka dobrze znana stałym klientkom kosmetycznych boxów. Produkty VisPlantis pojawiały się w wielu wcześniejszych pudełkach. Pamiętam kremy na dzień i na noc, a także serum z filtratem ze śluzu ślimaka. Wszystkie te kosmetyki mile wspominam, więc mleczko oczyszczające również ma szansę trafić do grona moich ulubieńców. Warto zaznaczyć, że i tu Shiny postawiło na różnorodność – stałe subskrybentki otrzymały wymiennie Tonik oczyszczający lub Mleczko oczyszczające. Oba produkty o tej samej wartości: 19,99 zł/150 ml. Chociaż osobiście wolałabym tonik, nie narzekam. Taki podział bardzo mi odpowiada i, co najważniejsze, jest sprawiedliwy.

Selfie Projekt, plastry na NOS

Selfie Projekt plastry na nos

Drugi i ostatni w tej strefie kosmetyk to oczyszczające plastry, odblokowujące pory na nosie. Marka Selfie Projekt pojawiła się w ShinyBoxie w listopadzie i, wygląda na to, że możemy spodziewać się więcej. Po całkiem dobrym starcie płynem micelarnym, plastry przygarnęłam z optymistycznym nastawieniem. Cztery sztuki to optymalna ilość jak za cenę 10,39 zł. Już niedługo okaże się, czy rzeczywiście działają niczym magnes, perfekcyjnie oczyszczając skórę nosa.

STREFA VIP 

W tej strefie znalazły się klientki, zamawiające Shinyboxy od ponad pół roku. Do puli trafiło 6 produktów, z czego każda osoba spełniająca warunki otrzymała:

  • Brokatowy cień Mystik Warsaw (18 zł/2 ml)
  • Próbkę kremu One Ingredient (9,99 zł/szt.!!)

oraz 1 z 4 kosmetyków:

  • Naturalny olejek Natura Receptura (4 zł/10 ml)
  • Olejek eteryczny pomarańcza (11,55 zł/10 ml)
  • Mydełko korzenne Allvernum (4 zł/szt.)
  • Mydło marsylskie 72% oliwy z oliwek (12,90 zł/3 szt.)

Ja wylosowałam olejek pomarańczowy, choć uważam, że świąteczny Shinybox nie powinien się obejść bez mydła korzennego w KAŻDYM pudełku. To właśnie te zapachy kojarzą mi się ze Świętami i na nie liczyłam, otwierając grudniowy box. Wanilia, cynamon, grzane wino – dawniej w świątecznych Shiny nie brakowało podobnych aromatów. Szkoda.

Vera Nord, olejek na uspokojenie

Vera Nord olejek

Ten kosmetyk wielokrotnie widziałam w swojej aptece, obok innych olejków eterycznych. Przyda się do robienia kul kąpielowych DIY, może dodam go też bezpośrednio do wanny. Olejków nigdy nie mam dość. Przykro mi jednak, że nie każda z Was będzie miała okazję poznać jego zapach. Pomarańczowy aromat robi robotę!

Mystik Warsaw, płynny cień

mystik warsaw cień

Mimo, że nie przepadam za płynnymi cieniami, ten kolor mnie przekonuje. Brokatowy blask efektownie odświeża spojrzenie i wcale nie nadaje się wyłącznie na wielkie wyjścia. Zobaczymy, jak cień spisze się na co dzień, czy nie będzie spływał z powieki. Póki co, zrobił świetne wrażenie – ma mocną pigmentację i nie wymaga nakładania kilku warstw. Można dać mu szansę.

.

VIP PLUS:
BRANSOLETKA z kryształkami!

SPARK bransoletka

.

Jedno wielkie WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem produktu, które ShinyBox przewidziało dla klientek 18 PLUS. Mam na myśli dziewczyny, zamawiające pudełka nieprzerwanie od 18 miesięcy. Sama nie wiedziałam, że jestem aż tak uzależniona od boxów, ale opłacało się!

Bransoletka z kryształkami Swarovskiego z kolekcji Rainbow prezentuje się bardzo okazale. Marka Spark nie była mi wcześniej znana, ale od dziś zamierzam regularnie sprawdzać, co ciekawego mają w ofercie. Bransoletka z Shinyboxa posiada srebrne zapięcie i została ręcznie wykonana w Polsce. Ja otrzymałam biały wariant, który świetnie komponuje się z moją Pandorą. Cena: 135 zł/szt.(!)

bransoletka Spark Shinybox

.

Podsumowując: grudniowy Shinybox oceniam na 7,5/10.

Jako osoba, która otrzymała WSZYSTKIE produkty, zakup pudełka bardzo mi się opłacił. Niestety, nie poczułam magii Świąt, zabrakło pięknych zapachów, kosmetyków i dodatków, które umilą grudniowy czas. Niesamowitym zaskoczeniem była dla mnie bransoletka – wyobrażam sobie, jak bardzo byłoby mi przykro, gdybym jej nie dostała. Mojego żalu nie zrekompensowałaby masa próbek, których nawet nie wymieniłam wyżej. Jednorazowa próbka kremu Bergamo czy marki Biały Jeleń są przeze mnie traktowane, jako miłe gratisy. Pewnie je przetestuję, ale to nie dla nich zamawiam ShinyBoxy.

W grudniu oczekiwałam czegoś więcej, jak choćby pędzla albo palety cieni. Ale na tym polega zabawa z boxami, nigdy nie wiemy na co trafimy. Domyślam się, że grudniowy Shinybox może otrzymać wiele negatywnych opinii. Ponieważ u mnie przeważyły plusy, spoglądam na kosmetyczne zdobycze z uśmiechem. W końcu to prezent, który sama sobie sprawiłam. Narzekać nie wypada! 🙂

26 thoughts on “Grudniowy SHINYBOX. Recenzja świątecznego pudełka. Czy było warto?

  1. Jeszcze nigdy nie zdecydowałam się boxy. Mam bardzo wrażliwą cerę i nie mogę ryzykować. Z tego co napisałaś takie boxy wydają się być ciekawe ale rzeczywiście różnice są całkiem znaczące a wręcz zniechęcające

  2. Witam , uważaj na mgiełkę z dalia bo mega mnie uczuliła, no i maseczka węglowa intesnywny ma zapach , świetna opinia , tez żałuje ze nie mam branzoletki 😉 pozdrawiam

  3. Nigdy nie widziałam jeszcze takich boxów, fajna sprawa :). Najbardziej podoba mi się cień, ampułka i maski. Bransoletka ok, za to ciekłych cieni nie lubię. Dzięki za uświadomienie, że istnieją niespodziankowe boxy :).

  4. O, znowu marka Delia 😀 W ostatnim czasie robią chyba jakąś większą promocję bo cały czas widuję ich w blogosferze oraz na Instagramie.
    Ale reklama jak najbardziej skuteczna bo przyznaję, że coraz to bardziej mam ochotę wypróbować ich kosmetyki! Może wkrótce się na coś skuszę <3

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

  5. Ja również otrzymałam pudełko wraz z dodatkowymi kosmetykami jako ambasadorka. I muszę powiedzieć, że jestem zadowolona, bo produktów jest sporo i są całkiem fajne. Choć wiem, że Shinybox stać jeszcze na więcej 🙂 Co do cieni – chyba jednak wolę je niż milion lakierów :p Choć chętniej widziałabym kredkę, pomadkę lub tusz do rzes 🙂 Tego akurat nigdy za wiele 😀

  6. Dodawałam komentarz, ale chyba go zjadło.. :p W każdym razie. tez mam pudełeczko i dodatkowo otrzymałam kosmetyki jako ambasadorka i jestem zadowolona. Co do cieni to wolę je niż lakier, choć wolałabym kredkę, pomadkę czy tusz – tego akurat nigdy u mnie za wiele 😀 No a co do shinybox to wiem,że stać ich jeszcze na lepsze produkty.

  7. Mam to pudełko i w sumie jestem dość z zawartości zadowolona. Niestety smuta mnie fakt ze nie jest na tyle vipem aby dostać bransoletke a więc troche nad tym ubolewam. Chociaż na szczęście nie końca jest w moim guście 😉

  8. Ten olejek eteryczny i bransoletka najbardziej mi sie spodobały 🙂 Z jednej strony takie pudełka to fajna sprawa, ponieważ czasami można dostać perełki kosmetyczne, ale czasami to niewypał. Niektóre produkty moga być nieodpowiednie do typu cery, itp.

  9. Bardzo się rozczarowała grudniowym Shiny Boxem. Osoby z zawartością VIP jest w porządku, jednak zwykłe pudełko jest tragiczne. Ja już zakończyła przygodę z tym pudełkiem bo firma niestety zachowuje się nie w porządku.

  10. Ja akurat nie subskrybuję Shinyboxa, ale od kiedy pamiętam subskrybuję beGLOSSY i jestem z niego bardzo zadowolona. Opinie są różne, ale mnie on akurat nigdy nie zawiódł. Ale z tego co widzę zawartość jest dość podobna.

  11. Kiedyś zdarzało mi się subskrybować shinyboxa, ale uznałam to w końcu za stratę pieniędzy, bo większość kosmetyków w ogóle mi nie pasowała. Co do tego pudełka – bardzo zaintrygował mnie pomarańczowy olejek. Czy faktycznie zadziałał uspokajająco? 🙂 Bransoletka prezentuje się bardzo elegancko, podoba mi się jej błysk. 🙂 Pozdrawiam.

    1. Przyznam szczerze, że mnie ciężko uspokoić 😀 Ale olejek wykorzystałam do zrobienia kul kąpielowych na prezenty dla bliskich. To oderwało moje myśli i rzeczywiście, pomogło się wyciszyć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *