ketoza_adaptacja

Dieta ketogeniczna: 1 miesiąc za mną. Jak wejść w stan ketozy i co to daje?

Od miesiąca i czterech dni jestem na diecie ketogenicznej. Zdecydowałam się wybrać jeden z bardziej restrykcyjnych modeli odżywiania, ponieważ nie wymaga on ograniczania kalorii, nie wiąże się z byciem głodnym i pozwala szybko schudnąć bez przykrych konsekwencji. Czy ketoza to dieta, na której zamierzam zostać? Jak przebiegła moja adaptacja? W poniższym wpisie poruszam temat tego, co jadłam, jak się czułam i nie tylko. Zapraszam!

Co to jest ketoza i czy to bezpieczne?

Skoro trafiłeś/aś na ten wpis, prawdopodobnie już wiesz, co to takiego ta tajemnicza ketoza oraz z czym wiąże się dieta, która do niej prowadzi. Jeśli nie, odsyłam Cię do fachowej literatury, w której znajdziesz wypowiedzi naukowców i specjalistów w tej dziedzinie.
W dużym skrócie: dieta ketogeniczna polega na restrykcyjnym ograniczeniu spożywanych węglowodanów, na rzecz tłuszczy i białek. Dzięki temu, organizm wchodzi w stan ketozy – wątroba zaczyna produkować ciała ketonowe, które zastępują glukozę. W wyniku tego energia pozyskiwana jest z tłuszczu, co powoduje spalanie tkanki tłuszczowej.

Zalecane makro w okresie adaptacji (zmuszenia organizmu do produkcji ketonów i nauczenia go, jak z nich korzystać) wynosi:

  • 80% tłuszcze
  • 15% białka
  • 5% węglowodany (max 30 g dziennie)

Tyle tytułem wstępu. Dalszą część zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, czy zamierzam pozostać na diecie ketogenicznej: raczej nie. Ma to być rodzaj eksperymentu – zamierzam obserwować swój organizm przez 2-3 miesiące i dopiero wtedy zdecydować, co dalej. Póki co, jest bardzo dobrze.

Odkąd węglowodany jakie spożywam pochodzą głównie z warzyw:

  • czuję się doskonale,
  • schudłam 6 kg i ciągle chudnę,
  • mam mnóstwo energii, przez co zaczęłam ćwiczyć,
  • skończyły się moje problemy żołądkowe,
  • nie miewam wzdęć ani bólów brzucha,
  • zniknęły problemy skórne,
  • nie mam też napadów głodu,
  • przestałam podjadać,
  • trzy posiłki dziennie w zupełności mi wystarczają.

Przygotowanie do ketozy i lista zakupów

Decyzja podjęta, przechodzisz na dietę ketogeniczną. Co dalej? Od czego zacząć? Na podstawie moich własnych doświadczeń, na początek proponuję pozbyć się z domu wszystkich produktów 'zakazanych’, których spożycie opóźni proces adaptacji do ketozy. Jeśli jest taka możliwość, namów do przejścia na nowy styl żywienia bliskich. Ja przekonałam do tego męża, który chudnąć wcale nie musiał, ale z chęcią postanowił mi towarzyszyć. Opróżniliśmy więc lodówkę niemal do zera i zrobiliśmy pierwszą listę zakupów spożywczych. Ponieważ podczas adaptacji podaż tłuszczu musi być wzmożona, należy zaopatrzyć się w jego dobre źródła. Awokado, orzechy, olej kokosowy nierafinowany, oliwa z oliwek – to tylko przykłady. Tłuszczu nie powinno się bać. Bo to nie on, wbrew powszechnemu przekonaniu, szkodzi nam najbardziej.

Lista zakupów do zrobienia w supermarkecie:

TŁUSZCZE
– masło klarowane
– smalec
MIĘSO
– karkówka
– wątróbka drobiowa
– piersi kurczaka
– pałki/ udka kurczaka
– boczek w plastrach
– kabanosy (<0,5 g węglowodanów/ 100 g)
– parówki (min. 90% mięsa)
– białe kiełbaski (<0,5 g węglowodanów/ 100 g)
– frankfurterki (<0,5 g węglowodanów/ 100 g)
– golonka
– kurze łapki na zupę
– porcja rosołowa
RYBY, OWOCE MORZA
– krewetki
– łosoś
– śledź
– makrela wędzona
– tuńczyk w puszce (<0,5 g węglowodanów/ 100 g)
– sardynki w puszce (<0,5 g węglowodanów/ 100 g)
WARZYWA
– brokuł
– kalafior
– cukinia
– ogórek zielony
– szpinak
– jarmuż
– papryka
– rzodkiewka
– brukselki
– sałata (rzymska, roszponka – dowolna)
– kiełki fasoli Mung
– cebula czerwona
– czosnek
– oliwki (<0,5 g węglowodanów/ 100 g)
– kiszonki (ogórki, kapusta)
OWOCE
– awokado (duży zapas)
– cytryna
SERY
– żółty gouda (0 węglowodanów)
– feta (0 węglowodanów)
– ser pleśniowy (<0,5 g węglowodanów/ 100 g)
– serki wiejskie (<2 g węglowodanów/ 100 g)
DODATKI
– jaja – dużo jaj!
– pistacje (na adaptacji max garść dziennie)
– majonez Kielecki (2,3 g węglowodanów/ 100 ml)
– musztarda Dijon (0 węglowodanów)
– masło orzechowe
– śmietanka 30 lub 36%
– napój migdałowy/ ryżowy bez cukru (0 węglowodanów)
– herbata zielona

erytrol-ketoza

olej-kokosowy-ketoza

sol-himalajska-ketoza

Lista zakupów do zrobienia online lub w sklepie ze zdrową żywnością:
– olej kokosowy nierafinowany (do smażenia)
nieobowiązkowo:
– mąka kokosowa
– mąka migdałowa
– łuska babki jajowatej
– pasta sezamowa Tahini
– erytrytol
– sól himalajska lub kłodawska

Suplementy należy dobrać indywidualnie, po wcześniejszym wykonaniu badań (warto przebadać się przed przejściem na dietę i po kilku miesiącach, aby porównać wyniki). Suplementy, które ja stosuję to:
– magnez
– witamina D3+K2
– elektrolity (sód, potas)
Przy okazji wizyty w aptece można kupić paski do pomiaru ciał ketonowych w moczu (koszt ok. 18 zł).

elektrolity-dieta-ketogeniczna

ketoza-paski-mocz

Adaptacja do ketozy, czyli podbijamy tłuszcz

W czasie adaptacji bardzo ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji w jedzeniu. Trzeba pilnować tego, co się je i pije przez cały dzień. Najłatwiej zrobić to, korzystając z aplikacji na telefon – wpisujemy składniki i ilości, a program pokazuje nam, jakie było makro danego posiłku. W ten sposób kontrolujemy proporcje, pilnując, by układały się one tak – 80:15:5, gdzie 80 to tłuszcze, 15 białka, a 5 węglowodany. W ketozie należy całkowicie wyeliminować cukier. Dopuszcza się zastąpienie go erytrytolem, stewią lub innymi zamiennikami. Ważne, żeby zrozumieć, że odstępstwa od normy (np. dodanie miodu do herbaty lub zjedzenie batonika z mleczną czekoladą), zaburzają proces adaptacji i sprawiają, że musimy wszystko przechodzić na nowo.

Adaptacja stanowi rewolucyjny okres w organizmie, dlatego też każdy mierzy się z nim na swój sposób. Jeśli zadbamy o odpowiednią suplementację, a zwłaszcza uzupełnianie niedoborów potasu (słony, tłuściutki rosół – szklanka – codziennie!), unikniemy nieprzyjemnych spadków energii i złego samopoczucia. U mnie adaptacja do ketozy przebiegła niemalże bezboleśnie. Na początku czułam głód i ciągnęło mnie do słodkiego. Na szczęście nic takiego nie miałam pod ręką. Przy dobrej motywacji, odmawianie sobie 'przyjemności’, których domaga się nasz mózg – „węglowodany!”, nie jest niczym trudnym.

Ketony w moczu – zaczęło się!

Już po tygodniu w nowym modelu żywienia, w moim moczu pojawiły się ciała ketonowe. Sprawdziłam to, korzystając z pasków do ich pomiaru (ok. 18 zł w aptece). Pomiar jest bezbolesny i pozwala stwierdzić, czy organizm wytwarza ketony. Kiedy ich poziom jest wysoki, a jednocześnie poziom glukozy niski, proces przebiega prawidłowo. Z czasem ciało zaczyna wykorzystywać ketony i przestajemy wydalać je w moczu. Wówczas pomiaru dokonuje się z krwi. Oczywiście badanie poziomu ketonów nie jest obowiązkowe – wykonuje się je orientacyjnie, w celu stwierdzenia, czy ich stężenie jest wysokie np. po zjedzeniu określonego produktu. Ja sprawdzam tylko mocz (zakup glukometru i specjalnych pasków do pomiarów z krwi to spory wydatek i konieczność nakłuwania palca, grrr).

Co ważne, przez miesiąc adaptacji nie doświadczyłam problemów ze snem i koncentracją, złego samopoczucia ani spadków energii. Mogę śmiało powiedzieć, że przeszłam ten czas bez komplikacji, powoli przyzwyczajając organizm do nowego stanu rzeczy. Dziś mija mój 34 dzień na diecie ketogenicznej. Czuję się świetnie!

Co jadłam na adaptacji? Czego nie jem w ketozie?

Najtrudniejszy jest początek. Po latach codziennego jedzenia kanapek, ciężko wyobrazić sobie śniadanie bez chleba. A jednak, da się!

Produkty, które wyeliminowałam całkowicie: pieczywo, makarony, ryż, kasze, ziemniaki i inne warzywa rosnące pod ziemią (oprócz cebuli i czosnku), cukier i wszystko, co go zawiera, mleko, napoje gazowane (oprócz Coli Zero), alkohol, gotowe mieszanki przypraw.

Dieta ketogeniczna to dieta niskowęglowodanowa i wysokotłuszczowa. Lecz nie jem codziennie boczku w ogromnych ilościach i nie piję kawy kuloodpornej. Można podbijać tłuszcz w racjonalny sposób, jeść tłusto, a jednocześnie zdrowo. Unikajmy tzw. dirty keto, ten typ ketozy nie działa dobrze na nasz organizm.

Na adaptacji nie liczyłam kalorii, po prostu pilnowałam makro. Nie było dnia, w którym przekroczyłabym podaż węglowodanów (górna granica – 30 g).

Przykładowe menu na adaptacji, mój jadłospis:

śniadanie:
2 jaja kurze na twardo (ok. 1,5 g węglowodanów)
3 plastry boczku surowego – smażone
0,5 awokado (ok. 2 g węglowodanów)
2 kiełbaski (0 węglowodanów)
1 plaster sera żółtego (0 węglowodanów)
1 łyżka musztardy Dijon (0 węglowodanów)
kawa z ekspresu z napojem migdałowym

lunch:
1 szklanka sałaty
puszka tuńczyka
5 zielonych oliwek
4 pomidorki koktajlowe
pokruszony ser feta
oliwa z oliwek, sok z cytryny
szklanka tłustego rosołu (na kurzych łapkach i golonce)

obiadokolacja:
2 kotlety mielone (mięso, cebula, ser żółty, sól, pieprz, suszone zioła) smażone na smalcu
szpinak z czosnkiem, smażony na maśle klarowanym

W ciągu dnia należy dużo pić: wody z solą i cytryną, zielonej herbaty, samej wody. Podczas adaptacji warto wypijać też szklankę rosołu dziennie – tzw. zupa ketogenicznej mocy. 'Zabronione’ są soki owocowe, alkohol, napoje słodzone i gazowane. Można pokusić się na Colę Zero, która zawiera 0 węglowodanów, ale nie jest to wskazane.

Co do śniadań, podstawę stanowią jajka w różnej postaci. Jajecznica, jajka sadzone, na miękko, na twardo, w koszulce, w formie omletu lub pasty jajecznej – to się nigdy nie nudzi! Do tego zawijasy z szynki i sera oraz ulubione dodatki, śniadanie gotowe. Pamiętajmy, że jest to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i warto zadbać o to, żeby był duży i pożywny. Podbijmy tłuszcze za pomocą awokado, zróbmy keto placuszki, na przegryzkę wybierzmy kabanosa dobrej jakości. Bez chleba naprawdę da się żyć!

keto-jajecznica

ketogeniczny-makaron

ketogeniczny_mielony

Słodkie na keto?
Dieta wysokotłuszczowa, która smakuje

Teraz, kiedy minął już miesiąc w ketozie, zaczynam eksperymentować z ciekawszymi posiłkami. Zamówiłam makarony bez węglowodanów, zamierzam upiec keto bułeczki, zrobiłam już pierwsze ketogeniczne pizzerki. Najwięcej radości i satysfakcji sprawia mi jednak jedzenie… słodkiego. Śmietanka 30% to w kwestii deserów zbawienie ketogeników! Pięknie podbija tłuszcz i wybornie smakuje. Jest bazą nie tylko sosów do mięs, ale też dodatkiem do pysznych deserów, takich jak pancakes, brownie, a nawet kawa. W sklepach ze zdrową żywnością można kupić galaretki bez węglowodanów i czekoladę gorzką z zawartością kakao powyżej 90%. Używając mąki migdałowej da się zrobić prawdziwe cuda: ketogeniczny sernik, naleśniki na słodko, musy czekoladowe, muffinki, gofry. Tu nie ma żadnych ograniczeń poza jednym: węglowodanowym. Osobiście nie zamierzam rezygnować z deserów. W najbliższych planach mam zrobienie ciastek z masła orzechowego i czekoladowego sernika (próba przed świętami). Na pewno wypróbuję też przepis na gofry, które podam z bitą śmietaną i borówkami.

Jesteście ciekawi, co na temat ketozy twierdzi dietetyk? Zajrzyjcie na stronę dietetyk.edu.pl i poczytajcie więcej zaletach wejścia w ten wyjątkowy stan. Dla wielu z Was to może być przełom w podjęciu decyzji, czy rozpocząć własną przygodę z ketozą. Dla mnie najważniejsze jest to, że na keto w końcu jem świadomie. Odstawiłam cukier, liczę makro, jedzenie robię sama, nie korzystam z półproduktów. Do tego stosuję dobre tłuszcze, nie chodzę głodna i… chudnę!

Nie podjęłam jeszcze decyzji, czy pozostanę na tej diecie. Jak każdy inny tryb żywienia, ten również ma wady. Główną z nich są duże restrykcje – co jeść podczas wyjścia na miasto? Co jeść, gdy rodzina zaprosi na obiad? Te i inne pytania już pojawiają się w mojej głowie, dlatego zobaczymy, co przyniosą kolejne tygodnie. :))

____
kilka miesięcy później…

Aktualnie (styczeń 2021 r.) nie jestem w ketozie. Moja przygoda z tą dietą trwała niecałe trzy miesiące. Przez cały ten czas oboje z mężem czuliśmy się doskonale – przypływ energii po posiłku, brak uczucia ciężkości, lepszy sen, dobra koncentracja. Waga szybko spadała (u mnie 8 kg, u męża 10 kg).

Postanowiliśmy wrócić na ‚węglozę’ z dwóch powodów: dieta ketogeniczna jest bardzo restrykcyjna. Świat z każdej strony kusi dobrociami, na które nie można sobie pozwolić. Nie chodzi tu o słodycze – cukru nie spożywam do dziś – ale choćby o owoce. Druga sprawa to problem z jedzeniem na mieście. Przy naszym trybie życia regularnie jadamy poza domem i jak się okazało, ciężko przez to utrzymać się w keto.

Jeśli chodzi o wyniki: badałam krew i mocz przed i po diecie. Wszystkie badania wyszły w normie, nic się nie zmieniło. Na pewno nie zdecydowałabym się żyć w ketozie latami – choć są tacy, którzy to robią i mają się dobrze (np. Keto Kocur, Karma Keton – znajdzicie ich na YT). Do życia w keto potrzeba ogromnej samodyscypliny i pewności, że tego właśnie się chce.

Po powrocie do węglowodanów w ciągu 3 dni zarówno mi, jak i mężowi wróciły 4 kg (woda). Dieta ketogeniczna była dla nas ciekawym doświadczeniem, ale raczej jednorazowym.

Po eksperymencie w ketozie odkryłam inną dietę i tak się złożyło, że pozostałam na niej do dziś (to już 11 miesięcy). O tym, jak schudłam prawie 20 kg jedząc węglowodany, napisałam tutaj: http://cytrynowelove.pl/jak-schudlam-17-kg/

Dziękuję, że dotrwałaś/eś do końca tego wpisu! Jeśli masz chęć, zostaw ślad w postaci komentarza – Twoja opinia wiele dla mnie znaczy.

30 thoughts on “Dieta ketogeniczna: 1 miesiąc za mną. Jak wejść w stan ketozy i co to daje?

  1. Zaciekawiłaś mnie tym artykułem 🙂 słyszałam o diecie ketogenicznej od koleżanki, która jednak przestrzegała mnie przed nią. A z tego co ty piszesz, jest to wspaniałe! Może nawet się skuszę?

    1. Hej,No właśnie to jest to brak owoców praktycznie w diecie,a tak to myśle ze kto czy LCHF jest super opcją.
      Dziękuje za super wpis,zostaje na twoim blogu.
      Pozdrawiam

      1. Wciąż szukam diety dla siebie. Ale podsumowując 3 miesiące na diecie i tylko 8 kg mniej to nie jest spektakularna dieta, a potem szybki wzrost 0 4kg. Czyli 3 miesiące restrykcji dla 4 kg. Moim zdaniem nie warto.

  2. Dieta ta jest ostatnio dość popularna, nie byłam na niej, ale mam wrażenie, że często moje posiłki składają się z typowych produktów z tej diety. Jedynie co to nie przepadam za mięsem, jak już co to lubię np. boczek, salami itp.

  3. Wow, super że w blogosferze zaczyna się trend na świadome gotowanie, a tym samym na świadome życie! Sam od jakiegoś czasu chcę spróbować wejść w stan ketozy i choć trochę się tym stresuję, to chyba pokazałaś mi, że niesie to za sobą same korzyści. Myślisz, że rzodkiewka jest bezpieczna dla rozwoju ciał ketonowych? Bo jakby nie patrzeć – rośnie pod ziemią.

    PS Czekamy na post dotyczący genezy twojego pseudonimu i nazwy bloga! Od czego wzięła się fascynacja cytrynami? 🙂

    Pozdrawiam i powodzenia w diecie, czekam na ciąg dalszy!

    1. Nie ma się czym stresować – jeśli jesteś pewien, że ta restrykcyjna dieta jest dla Ciebie najlepszą opcją, podejmij wyzwanie. Samo wejście w stan ketozy zajmie Ci kilka dni (sprawdź paskami), potem tylko adaptacja i gotowe. 🙂
      Jeśli chodzi o rzodkiewkę, w książce „Nowa Dieta Atkinsa” polecają ją już od pierwszych dni w keto. Rekomendują rzodkiew japońską (pół szklanki zawiera 1,0 g ww) i zwykłe rzodkiewki (6 sztuk = 0,5 g ww przyswajalnych) w formie przekąski.
      PS Co do genezy pseudonimu, nie doszukiwałabym się drugiego dna. Powstał z potrzeby podania nazwy gracza w League of Legends, a potem w CS:GO. Wymyślenie nazwy bloga było więc czystą formalnością. 🍋🍋

  4. Chciałbym zapytac jak dalsze postępy w Ketozie. Czy to dziala, jak samopoczucie, jakie efekty i jak wyniki dla zdrowia.? Czy to napewno bezpieczne i zdrowe, czy organizm radzi sobie z niedoborem węglowodanów?

    1. Cześć Paweł, w pełnej ketozie – po adaptacji – ja i mój mąż byliśmy przez dwa miesiące. Wyniki wyszły prawidłowe, a nawet nieco lepsze, niż przed przejściem na dietę. Tak, organizm dobrze radzi sobie z niedoborem węglowodanów. W ketozie po prostu zaczyna korzystać z innego paliwa, dostarczanego przez tłuszcze. Niektórzy są zdania, że ciała ketonowe są wręcz znacznie lepszym źródłem energii, niż glukoza. Da się to odczuć, np. obserwując pracę mózgu – w keto dużo łatwiej jest się skupić, skoncentrować na jednym zadaniu. Zanim jednak organizm zaadaptuje się do nowego paliwa, musi przejść adaptację. Wtedy można czuć się nieco gorzej. U mnie było to osłabienie i rozdrażnienie, u mojego męża ból głowy i mięśni nóg. Stan ten trwa kilka dni.

    2. Jestem na tej diecie od 8 miesięcy wcześniej miałem problemy żołądkowe bóle kolki wzdęcia a teraz nie mam takich problemów nie mysle ciągle o jedzeniu i 20 kg w dół

  5. Cześć. Fajne że napisałaś że ciągło cię do słodyczy. Mam ten sam problem!!! Niestety nikt nie chce zacząć że mną diety i mi jest ciężko na. Nią przejść. Mąż 3 dzieci. Raz byłam na tej diecie i schudłam 10kg . Niestety teraz nie mogę . Od 2lat nie jem chleba makaronów itp mąk nie używam. Co z tego skoro waga stoi. Chce schudnąć jeszcze 10kg . Ciągle padam na tej diecie bo w weekend jedzą chrupki ciastka. Kiedyś znalazłam artykuł w którym chłopak podał jeden posiłek na którym wszedł w keto I mi też się udało jednak teraz nie mogę go znaleźć. Ręce mi opadają i mam już dość chyba się poddam bo to nie ma sensu . Cieszę się że wam się udało życzę powodzenia.

  6. świetny wpis, ja na keto czuję się o niebo lepiej jak na węglach, nie wyobrażam sobie innego paliwa dla mózgu jak tłuszcz, na treningach nie mam spadków mocy, posiłki jem dwa razy na dzień

  7. Hejka! A masz może doświadczenie z bólem brzucha po prawej stronie ( tak myślę że to wątroba 😣) ale pewna nie jestem. Keto zaczelam prawie 2 tyg temu. Do tej pory wszytko było ekstra ( no może oprócz 4 dni na samym początku ,ale tragedii nie było) ,potem 5 ego dnia energia wróciła , samopoczucie ekstra , aż tu nagle dnia 11 i 12 dziwna senność po popołudniami i ten dziwny kłujący ból po prawej stronie pod żebrami ( trochę miałam wrażenie jakby wątroba spuchła) Może wiesz czy to norma czy jednak udać się do lekarza ( szczerze chciałabym tego unikać) Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam 😁

    1. Hej, nie jestem lekarzem, ale Twoje objawy brzmią niepokojąco. Skontaktuj się z internistą, być może dieta bazująca na tłuszczu nie jest dietą dla Ciebie. Sama też już nie jestem na keto. Każdy musi znaleźć taki styl odżywiania, który będzie dla niego najlepszy. 🙃 Daj znać, co udało Ci się ustalić – prawa strona to może być woreczek żółciowy. Zawsze lepiej skonsultować się z lekarzem i mieć pewność, że wszystko jest w porządku.

    2. Polecam książkę dr Jana Kwaśniewskiego. On wyjaśnia bóle wątroby na początku tej diety. Dietę Optymalną czyli keto już dawno opracował i opublikował w książce kucharskiej dr Kwaśniewski. Przeszłam na nią w 1996 roku i nadal stosuje. Mam już swoje lata ale czuję się świetnie. Polecam tę pozycję. Jest prosta i czytelna. Dla wszystkich. Nie musisz już szukać żadnych informacji więcej. Tam masz wszystko. Pozdrawiam.

  8. Bardzo ciekawy artykuł. Szczególnie dla osób, które chcą zacząć z dietą keto. Dobrze na początku zasięgnąć wiedzy, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Ja od siebie mogę jeszcze polecić [link] Pomogło mi to wejść w stan ketozy i dużo szybciej zobaczyć efekty!
    Czekam na kolejne artykuły 🙂

  9. Dziękuję za ten artykuł. Przeczytałem do końca:) Za chwilę przeczytam ten podlinkowany o węglowodanach i 11 m-cy na tejże diecie. Generalnie z wagą walczę całe życie. Byłem upasionym niemowlakiem, potem szczupłym uczniem podstawówki i liceum. Schody zaczęły się po 20-tce (siedzący tryb pracy). Chudłem już trzy razy po 20kg i raz 50kg. Najwięcej ważyłem 130kg i zszedłem z tego 50 kg do 80kg (przy 186 cm wzrostu). To było ostatnie schudnięcie gdy wjechałem na wegetarianizm połączony ze sportem (w roku 2015). Wcześniejsze trzy chudnięcia to były diety bez węgli + sport. Obecnie ważę… 100kg:) Przez 5 lat powoli, pomału 20kg na plus. I znów czas na zadbanie o siebie. Główną przyczyną tycia jest miłość do orzeszków z puszki i do słodyczy, które pojawiły się wraz z rzuceniem fajek. Aby nie przedłużać bo mam jakieś tam doświadczenie w odchudzaniu (czy zdrowym to jest pytanie). W tej chwili chcę postawić oczywiście na sport (choć ma ulubiona dyscyplina, na której chudłem – pływanie – jest wyłączona przez pandemię). Od kilku dni postawiłem na IF czyli interwały żywieniowe (8h jedzenia, 16h postu i przy tym zostanę na bank). Pozostanę też przy ograniczonym mocno mięsie bo wegetarianizm wszedł mi w krew. Rezygnuję ze słodyczy i (tu zgroza) z orzeszków, niestety 😉 I tu już zasadnicze zapytanie: czy w tygodniowym odżywianiu można zastosować jeden, dwa dni mięsne (bez węgli) a potem dalej warzywa, owoce, nabiał. Dodam, że od lat nie jem pieczywa czy w ogóle produktów na mące przyzwyczajony z poprzednich diet. Jestem ciekaw czy taki model: 5 dni wegetariańskie i 2 dni tłuszczowo/białkowe mają jakiś sens? Onegdaj wyczytałem, że model jednego dnia tłuszczowego w tygodniu stosuje(?)/stosowała(?) Ewa Chodakowska. Ale to słyszałem nie natrafiwszy na taki ślad w jakiś jej zapisach. Google też nie wyrzuca mi takiego modelu acz wyrzuciło Ciebie – stąd tu jestem:) Trzymam kciuki, życzę zdrowia i po cichu liczę na odpowiedź 🙂 Pozdrowienia:)

  10. Ja zaczynam przygodę z keto, miałam już dietę z Gurbacka, nawet dwa razy i po obu razach wyniki z krwi leciały w dół, tam same warzywa,wegle pod postacią owsianek, jakieś słodkie batony bezglutenowe. Niby spoko, ale po miesiącu jakos opadałam z sił. Zobaczę co będzie się działo po tej diecie. Mam zrobione świeże wyniki z krwi, kupiłam dietę u ketokocura, aby wejść w to. Wszystko. Książka A. ODZIEMKOWSKIEJ też już doszła. Tylko sama nie umiem ruszyć. Muszę się w to wkręcić…za słodyczami nigdy nie przepadałam, ale mam dużo balastu do zrzucenia. Zobaczę, czy zadziała na mnie i jak się będę czuć.
    Bardzo fajny powyższy artykuł 😉

  11. Witam wszystkich tu zgromadzonych. Ja właśnie przystąpiłam do diety ketogenicznej już 6 dzień, ale Poraz drugi raz przeszłam. I czuje się dobrze, choć sennie odczuwam też ból głowy ale to nic to tylko kilka dni potrwa a tak ogólnie dobrze. Weszłam już w stan ketozy po malutku. Mój brat też jest na tej diecie i sobie chwali schudł 20 kg ponad połowę go już nie ma. Hehe, powiedziała bym że tylko mu widać nos na wierzchu. Więc idzie schudnąć na tej diecie tylko trzeba się pilnować i będzie ok. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *